
203 lata temu, 15 października 1817 w Solurze, w Szwajcarii zmarł Tadeusz Kościuszko, republikanin. Wróg monarchii, feudalizmu i niewolnictwa. Bohater trzech narodów: polskiego, białoruskiego i amerykańskiego.
W testamencie polecił cały swój amerykański majątek przeznaczyć na wykupienie tylu niewolników, ilu się da. Thomas Jefferson, któremu powierzył wykonanie testamentu, sam właściciel kilkuset niewolników, nigdy tego zapisu nie wykonał.
Kościuszko osiadł w Szwajcarii, skąd angażował się w emigracyjną działalność polityczną i tworzenie Legionów Polskich. Nie ufał jednak Napoleonowi i bał się, że ten instrumentalnie wykorzysta Polaków. Jeszcze za życia miał okazję się przekonać, że miał całkowitą rację. Zmarł w Szwajcarii dwa lata po ostatecznej klęsce Napoleona pod Waterloo.
Tadeusz Kościuszko nie jest dziś w Polsce postacią zapomnianą, ale pamięć o nim jest wyraźnie wypaczona. Jest po prostu kolejnym dowódcą w długim szeregu bohaterów wojen z Rosją. W rzeczywistości Kościuszko był rewolucjonistą, pod wieloma względami wyprzedzającym swoje czasy.
Niezłomnie wierzył w równość ludzi, niezależnie od ich pochodzenia i koloru skóry. Gardził monarchią, arystokracją i biskupami. Był żywym ucieleśnieniem zawołania “Za wolność naszą i waszą” i całe życie stawał po stronie sprawiedliwości, wolności i równości.